
To jedne z lepszych żeberek, jakie udało mi się zrobić, Pan Armando wspomina je nieustająco od 2 miesięcy. Chodzi o to, żeby nadać im jak najwięcej smaku, ale żeby mogły też nim przejść. Czyli powinny być zrobione dzień wcześniej. I żeby użyć naprawdę dobrej musztardy i prawdziwego miodu - będzie rewelacja. Mięsa takiego, jak żeberka, o ogóle nie powinno się robić na oleju. Moja Babcia (żadna z pięciu) nie znała takiego wynalazku dłuuuugo. Używało się smalcu. Jest lepsze.
ŻEBERKA (kilogram)
CEBULA (2 duże)
MARCHEW (jedna duża)
MIÓD (2-3 łyżki)
MUSZTARDA (tyle, co miodu, ale mieć więcej)
CZOSNEK (1/3 główki)
SMALEC (1-2 łyżki)
PRZYPRAWY:
- liść laurowy (4 sztuki)
- czerwona papryka
- pieprz
- sól
- świeży rozmaryn (gałązka)
- gałka muszkatołowa
Mięso umyć, pokroić, natrzeć solą. Dodać posiekaną cebulę i marchew. W takim zestawie wrzucić wszystko na rozgrzany smalec - mięso obsmażyć, żeby się ściągnęło, dołożyć rozmaryn i liście laurowe. Przestudzić, zanim będzie zalane marynatą.
W miseczce zmieszać miód z musztardą - ma być słodkie, ale pikantne, smaki mają być wyczuwalne obydwa. Dopiero później dodać pieprz, paprykę, posiekany czosnek i wymieszać. Zalać taką marynatą mięso i odstawić na pół dnia. Po tym czasie wstawić wszystko do piekarnika (nagrzany do 180 stopni). Piec do miękkości i zbrązowienia, ale najlepiej dzień wcześniej - "odpiekane" są o wiele lepsze.
Idealnie pasują do pieczonych warzyw.
* MOŻNA DODAĆ PÓŁ SZKLANKI CIEMNEGO PIWA, BĘDZIE O WIELE LEPSZE :) (DRUGIE PÓŁ NALEŻY WÓWCZAS NIEZWŁOCZNIE WYPIĆ, CELEM UNIKNIĘCIA WYGAZOWANIA)
* MOŻNA DODAĆ PÓŁ SZKLANKI CIEMNEGO PIWA, BĘDZIE O WIELE LEPSZE :) (DRUGIE PÓŁ NALEŻY WÓWCZAS NIEZWŁOCZNIE WYPIĆ, CELEM UNIKNIĘCIA WYGAZOWANIA)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz