Filozofia kuchni

Kto to?
Jeżeli tu jesteś, to znaczy, że masz link ode mnie, bo chciałam podzielić się jakąś myślą, albo Wujek Google tu poprowadził zupełnym przypadkiem. Jeżeli zaistniała którakolwiek z powyższych sytuacji, a pewne rzeczy są napisane tak, jakbym je pisała dla samej siebie (poniekąd tak jest) przepraszam, opiszę dokładniej.
Gotuję bez używania wagi. Gotuję na garście, szklanki, łyżki. Na oko. Jedyne co odmierzam dokładnie, to proporcje w ciastach pieczonych w piekarniku - nie wierzę, że inaczej wyjdą. Ale reszta to fart i wyczucie. Niektóre z potraw opisanych były stworzone na potrzeby chwili, z tego, co było - więc i sam opis jest na oko. Ale wszystkie te rzeczy były sprawdzone i przetestowane na publiczności. Komentarz "no spoko" nie daje możliwości przejścia dalej.

Gotowanie
Nie używam podróbek i byle jakich produktów (nie znaczy to, że drogich). Jedzenie musi mieć smak, więc przyprawy muszą go mieć, najlepiej kiedy są świeże i dobrej jakości, często te kupione na wagę są dużo tańsze, niż sklepowe.
Nie wszystkie potrawy są lekkie. Jeżeli się spala - można jeść kalorycznie. Więc często mięso smażę na smalcu (moje babcie nie znały oleju, a jak był, to śmierdział ropą). Smalec jest zdrowszy, bo nadaje się do wysokich temperatur, poza tym jedzenie smakuje lepiej. I nie utuczy, co najwyżej będzie bardziej syte.

Sezonowość
Najlepsze są potrawy z warzyw sezonowych. Są tanie, nie hodowane w szklarniach z chemią. Pomidorów zimą zię po prostu nie je, no chyba, że słoikowe, przecierowe i skoncentrowane - im więcej razy przetwarzane ciepłem, tym lepiej. Są zdrowsze od świeżych.

Koniec mądrzenia.
Opisałam zestawy potraw, znów bardziej dla siebie, żeby mieć je zebrane w konkretnych zestawach i nie szukać. Wygodnictwo. Po dokładniejsze opisy - jak potrzeba - zapraszam. Jeśli z tego, co jest, wyjdzie, to cytując klasyka - barsosiesiesze.

Pozdrawiam
Margolia

PS.
Blog powstał, żeby usystematyzować i trzymać w jednym miejscu swoje jedzenia. Kartki giną, PDFy z przepisami gdzieś się zawsze kasują no i nie zawsze jest do nich dostęp. A więc ten blog to coś w rodzaju "drogi Pamiętniczku, ugotowałam dziś kluseczki swojemu Księciulkowi, były pyszne, choć przesolone".

M.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz