
Oryginalnie pochodzi z Meksyku, sporządzane już przez Azteków. W każdej meksykańskiej restauracji podają je z tacos, jako dodatek do tortilli i innych potraw, także mięsnych. Podpatrzyli też Amerykanie, uznali, że świetne i serwują jak swoje. I brawo, bo jest rewelacyjne.
Przy wyborze awokado dobrze nie sugerować się wyborem, jak najładniejszych owoców, bo te często są nie dość dojrzałe. Powinno być po prostu jak najciemniejsze, miękkie i brzydkie :)
- 4 dojrzałe awokado
- 1 mała drobno posiekana cebulka - odcisnąć sok
- 4 zmiażdżone ząbki czosnku
- kilka gałązek świeżej kolendry
- sól i pieprz
- duża linonka - nie cytryna, a właśnie limonka
- 1-2 papryczki jalapenos - drobno posiekane
- 2 średnie pomidory pokrojone w kostkę
Ucieramy awokado. Najlepiej w meksykańskiej misie do ucierania - molcahete. Ale jak takowej brak - może być makutra. Można użyć robota kuchennego, ale konsystencja majonezu to nie to, o co mi chodzi. Kawałki awokado są niezbędne. Dodajemy posiekaną cebulkę, z którek wcześniej odciskamy sok. Jeśli ktoś decyduje się na avokado mielone robotem, to absolutnie nie można wrzucać do robota cebuli i innych składników. Będzie gorzkie. Dodajemy całą resztę, czyli pomidory, papryczki, czosnek, kolendrę, sól i pieprz, wciskamy sok z limonki. Najlepiej odstawić na noc do lodówki.
Podajemy z chipsami tortilla.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz